Nierzadko tak jest, że filmy, jako ogromny oddziaływacz na popkulturę popularyzują jakiś styl. Zazwyczaj wspomina się filmy z Jamesem Bondem, W pełnym słońcu(1960) lub trylogię Władcy Pierścieni. I ja też mam takie filmy, których postacie zrodziły we mnie marzenie posiadania jakiegoś konkretnego outfitu – w tym wpisie chciałbym podzielić się trzema takimi postaciami.
Safari z Glass Onion
Jeżeli chodzi o poczucie stylu, to zdecydowanie wolę tę wersję Daniela Craiga, niż to co było nam zaprezentowane w filmach z agentem 007, tamte Bondy były dla mnie reklamą Hugo Bossa, zamiast propagandą dobrego stylu.
Seria Na Noże ma już za sobą trzy odsłony, z których naprawdę trudno mi wyłonić faworyta. Natomiast mogę wyłonić faworyta pod kątem outfitu, którym zdecydowanie jest ten garnitur safari z drugiej części, Glass Onion. Safari to bardzo sportowa wariacja garnituru – marynarka inspirowana wojskowym krojem, z czterema kieszeniami, zazwyczaj bez konstrukcji, w tym wypadku z bardzo luźnymi spodniami z nietypowymi zakładkami, tzw. kissing pleats.


I jestem w stanie się założyć, że tkanina na ten konkretny garnitur z filmu, to bambus – bardzo fajna, letnia tkanina, która moim zdaniem jest bardzo eleganckim odpowiednikiem lnu. Na żywo, bambusowe tkaniny bardzo połyskują, kiedyś w pracy szyliśmy nawet marynarkę smokingową z tego materiału i sprawdziła się bardzo dobrze w upalnym klimacie. Dlatego bambusowy garnitur Safari z Glass Onion czeka na mojej bucket liście.
Dwurzędówki Drew z Joe Black
Joe Black tak zajebiscie ujmuje styl garniturów z końcówki lat 90-tych, że ja nie mogę. I z jakiegoś powodu ludzie jarają się w tym filmie Bradem Pittem(pewnie dlatego, że jest Bradem Pittem), zamiast głównym antagonistą filmu – Drew.

Trzej główni bohaterowie idealnie pokazują podejście, jakie można mieć do ubioru. Bill Parrish, grany przez Anthony’ego Hopkinsa jako 60-letni biznesmen ubiera się tak, jak należy, ale widać, że ma to gdzieś. Joe Black, jako Śmierć w ciele młodego mężczyzny nie ogarnia konceptu garnituru, ale i tak mu to jakoś wychodzi, bo ma ładną buźkę. Z kolei Drew siedzi w tym biznesowym świecie najgłębiej i najbardziej mu zależy nie tylko na pieniądzach, ale i na wyglądzie, co widać po jego dwurzędowych garniturach. Widać, że są dobrze dopasowane, świetnie budują mu sylwetkę i jakby nie był villainem, to pewnie jego postać częściej dostawałaby uznanie, na które zasługuje.



Dosłownie chciałbym mieć w swojej szafie każdy garnitur, który w tym filmie miał na sobie Drew, a najbardziej, to chyba jego dwurzędowy garnitur w prążek.
Powersuit z Bullet Train
Garnitur Mandarynki z Bullet Train jest garniturem typowego fuckboya i może czuję się przez to lekkim hipokrytą, bo zazwyczaj jestem adkowatem dobrego dopasowania, ale chciałbym coś takiego mieć. Tangerine ma garnitur, bo czuje się w nim pewnie, bo nie zna się na tyle, żeby wiedzieć, iż garnitur jest ciut przyciasny, a krawat mógłby mieć łezkę i bardzo mi się to podoba.
Niebieski, jednorzędowy garnitur z kamizelką w prążek, koszula maklerska, dużo biżuterii oraz wąs. Jestem naprawdę zdziwiony, że ten film nie spopularyzował wizerunku spodni z samą kamizelką i rozpiętą koszulą, zwłaszcza wśród gymbrosów.


No i tyle. Poza samymi outfitami, generalnie polecam Wam każdy z tych filmów.


