Dwa tygodnie temu wybrałem się na wycieczkę krajoznawczą do Katowic. Jednym z przystanków miał być salon słynnej Poszetki – zawsze podobała mi się komunikacja ich marki i z tego powodu chciałem poznać ludzi, którzy za nią stoją. Skończyło się na tym, że spośród dwóch dni spędzonych w Katowicach, dwie połowy tych dni zleciały na rozmowach z ekipą salonu. Jak więc oceniam wypad? Dobrze, do tego stopnia, że na końcu lektury czeka na Was niespodzianka!
Miałem trzy cele: Poznać ekpię Poszetki, przymierzyć ich rozmiarówkę oraz kupić poszetkę z Kakadu, bo bardzo mi się spodobała na ich stronie. Na wejściu przywitał Nas(bo w Katowicach nei byłem sam) Paweł Kupras i oprowadził po salonie – zdziwiłem się, jaki był on długi. Sklep początkowo znajdował się w jednej odnodze lokalu budynku na ulicy Morcinka, ale wraz z czasem oraz sukcesem marki, Poszetka zaczęła wynajmować pozostałe lokale – dzisiaj, idąc wzdłuż budynku 23, przez cały czas mija się salon Poszetki: Strefę sprzedaży, Strefę Made to Measure, Strefę kreatywną oraz biurową.



Po krótkim oprowadzeniu, rozmawiałem z całą ekipą: Wspomnianym wcześniej Pawłem, Michałem, Szymonem, Krzysztofem, Benjaminem oraz Tomaszem. Trochę plotkowaliśmy o polskiej branży garniturowej, rozmawialiśmy o ciuszkach i wymieniliśmy się spostrzeżeniami na temat niektórych krojów i tkanin.
Paweł i Michał pokazując mi przestrzeń szycia Made to Measure zdziwili mnie faktem, że o dziwo spotkania na szycie prowadzą wspólnie – jest to sposób, z którym nie spotkałem się wcześniej w innym polskich salonach MTM, a który znacznie mnie zaciekawił(i możliwe, że w niedalekiej przyszłości będzie mi dane odkryć to doświadczenie dokładniej). Zdziwiło mnie też podejście marki do wyceny swoich usług oraz produktów – w skrócie, zauważyłem, że Poszetka stara się, aby często wysoko wyceniane high-endowe rozwiązania jak konstrukcja full-canvas w garniturze na miarę albo wełna wielbłądzia na płaszczu były bardziej dostępne cenowo. Jest to podejście, które osobiście bardzo szanuję.

Chciałem też przymierzyć kilka ich ubrań, byłem ciekaw jak ich marynarki, spodnie i koszule nadają się na moją sylwetkę. Niestety jak na mój wzrost i szerokość marynarki i koszule okazały się być niewymiarowe. W porządku za to okazały się być ich spodnie w najnowszym kraju o wyższym stanie i szerokiej nogawce.
Natomiast poszetka, która mnie najbardziej interesowała nie podlegała kryteriom tego, czy mam długie ręce czy nie. Mam w zwyczaju kupować na wycieczkach akcesoria jak krawaty czy poszetki zamiast tradycyjnych pamiątek jak magnesy czy pocztówki. Dlatego chciałem zabrać z powrotem do Warszawy poszetkę Kakadu, a ostatecznie dołączyła do niej też poszetka z kotem Louisa Waina.
Wizyta w Poszetce skończyła się dla mnie na tyle wielkim sukcesem, że poza pamiątkami, wróciłem też z kodem rabatowym dla moich obserwujących i czytelników. Do 31 sierpnia, aktywny będzie kod Seliga10, z którym otrzymacie 10% zniżki na wszystkie produkty w sklepie online. Jeżeli sami odwiedzicie kiedyś Katowice, śmiało odwiedźcie Poszetkę.





